Co ciekawego...?

wtorek, 24 grudnia 2013

Sacrum

Gładziła jego mokre od potu włosy. Czule i delikatnie, jak gdyby najmniejszy nacisk miał sprawić mu ból. Ciepłe krople spływały mu na twarz, mieszając się z czerwienią krwi. Drgał od fal zimna, które przeszywały lodowym grotem jego obolałe ciało, lecz wciąż próbował nad tym zapanować. Ona zaś nuciła cicho, a wspomnienia dawnych chwil ogarnęły go zewsząd, przysłaniając na chwilę jej twarz, jej oczy. Piękne oczy. Oczy, w których zapieczętowano odbicie gwiazd na niespokojnej tafli ciemnego jeziora. Oczy, z których jezioro zaczynało się przelewać, powoli szpecąc jej jasną twarz stróżkami łez. Płakała. Z jej drżących ust płynęły zdania, lecz mimo, że z całych sił próbował je zrozumieć, omijały jego uszy. Zrozpaczony próbował wyczytać słowa ruchu ust, niestety usta – piękne usta – były daleko od niego. Tracił świadomość.
- Leż, kochany. Będzie dobrze – szeptała tuż przy jego uchu – Wszystko będzie dobrze.
Usłyszał, lecz ogarnięty falą zimna nie był w stanie przemówić. Zakaszlał spazmatycznie, skupiając całe swe siły w coraz mniej posłusznym języku. A jej oczy, piękne oczy, miast stróżek, wypuszczały wodospady łez.
- Wiem… że… kła-miesz.
- Ciii…
- Wiem, że kła-miesz, a mimo to… mimo to…
Fala zimna oblała go po raz kolejny, a było to tak straszne, że dreszcze zaczęły przejmować kontrole nad jego ciałem. Objęła go mocniej, odgarnęła włosy z czoła. Ucałowała je po raz ostatni.
- … mimo to, wierzysz mi. – zgadła bez wysiłku – Wiem.
Oczy zakryła aksamitna ciemność, nic już nie widział. Pozostał mu słuch, bo jego uszy były teraz wyczulone do granic możliwości. Skupił się, by zrozumieć.
- Wiem – kontynuowała – Wierzysz mi, bo dobra ze mnie kłamczucha. – uśmiechnęła się smutno, ale on o tym wiedzieć nie mógł.

Tak bardzo chciał ją teraz zrozumieć, lecz umysł, wraz z życiem, zaczął go opuszczać. Chciał zrozumieć, ale nie miał już czasu. Ciało w jej ramionach zwiotczało – jego martwe ciało. Rana nie bolała, głowa nie pulsowała od bólu czy nienawiści. Nic nie czuł. Nawet ostatnia fala zimna wydawała mu się przyjemna. Umysł, choć niezdolny do odczuwania emocji, wydawał się cieszyć. A potem nie było już nic, poza czułym gładzeniem włosów i cichym nuceniem.

10 komentarzy :

  1. o jejciu. pięknie piszesz. Masz talent i rozwijaj go dalej. Co do rozdziału, to bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, niestety nie jest to rozdział. Po prostu wczoraj uderzyła mnie wena i musiałam to napisać. Choć w sumie - kto wie? Może to rozwinę?

      Usuń
    2. ah, to rozumiem. Też lubię pisać sobie takie króciutkie "coś". Moim zdaniem powinnaś to zdecydowanie rozwinąć :)

      Usuń
    3. Rozważę, twoją propozycję :3

      Usuń
  2. Boże to takie piękne i cudowne *.* Kocham to opowiadanie ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. ale masz talent! Boże jak mało osób opisuje takie szczegóły jak ty!
    ... notka krótka więc nie mam zbytnio czego ocenić ^^
    zapraszam do siebie :D
    tajemnice-trzeciego-wymiaru.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :) Chętnie wstąpię na minutkę czy dwie :P

      Usuń
  4. Ach...
    Z twarzą z nudów rozpłaszczoną na biurku, muszę przyznać, że jestem zachwycona. Tak, tak...
    Nawet mi się pisać nie chce, jak jest pięknie, a jest bardzo. No i bez błędów - zupełnie (!), a to się chwali.
    Czekam dalej w takim razie.
    Wesołych świąt życzę :)

    P.S. Chyba masz niezmienioną strefę czasową, bo jakoś dziwnie się godziny na blogu wyświetlają. No i ta nieszczęsna weryfikacja obrazkowa. Wyłączysz? Myślę, że wszyscy będziemy wdzięczni :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, ale mój poziom jest wciąż zbyt niski, więc muszę ostro pracować. Dlatego miałam nadzieję, że ktoś mnie porządnie zbeszta, bo jeszcze się rozpuszczę od tego słodzenia. Wzajemnie, życzę wszystkiego najlepszego.
      Odpowiedź na postscriptum: Wiem, już od godziny się za to zabieram, ale zawsze wypada mi z głowy w ostatniej chwili :)

      Usuń

Przyjacielu! Pamiętaj, że słowa tną głębiej niż noże!