Co ciekawego...?

niedziela, 29 grudnia 2013

Historie wieszczów z Yrrah - Zapowiedź

Ta historia jest taka sama jak inne historie, ale paradoksalnie od innych różna. Ma czas, którego nie pamięta już żaden z ludzi. Ma miejsca, których nie ukazują nawet najstarsze mapy. Ma swych herosów, których imiona zatraciły się w chłodnych odmętach zapomnienia. Taka sama, a jednak inna. Działo się to w I Erze Pokoju, a właściwie ową erę zakończyło, dając początek nowemu rozdziałowi historii Tego Świata. Tak przynajmniej mówią legendy, a one, jak wiadomo,  rządzą się własnymi, niepodważalnymi prawami. I jak to często bywa w takich historiach, wszystko zaczęło się od nieszczęsnego związku. Wszechobecne fatum po raz wtóry zakpiło sobie z śmiertelników i bawiąc się ludzką naturą, niczym szmacianą lalką, ostatecznie zniszczyło równowagę między ładem a chaosem. Nie wszystko jednak możemy zrzucić na los, wszak to ludzie znów okazali się za słaby i zbyt zepsuci, by zapanować nad tym, co im dano we władanie. Tak więc ja, jako Opiekunka Pamięci, opowiem wam historię taką jak inne historie, ale inną, bo prawdziwą. Historię o tym, że człowiek wcale nie jest władcą świata, a los wcale nie jest niezwyciężony.
Lecz zachowajmy odpowiednią kolejność i zacznijmy opowieść tam, gdzie zarówno Początek jak i Koniec Tego Świata prze wieki współistniały w harmonii, a niczego nie świadomi ludzie zajmowali się zwykłymi, codziennymi czynnościami - pracą, relaksem i piciem.
========================================================================
Wiem, że po raz kolejny dodaję krótki tekst - za co błagam o wybaczenie - ale doszłam do wniosku, że pisanie krótszych tekstów jest dużo wygodniejsze i łatwiejsze do dopieszczenia. Pierwszą część "Opowieści bardów z Yrrach" mam już praaaawie skończoną, ale chciałam załatać czymś tę kilkudniową dziurę.

8 komentarzy :

  1. Piszesz cudownie, poetycko i lekko.
    Właśnie, szkoda, że krótko. Liczę na dalsze (dłuższe mam nadzieję) teksty. Mam nadzieję, że nie poddasz się i będziesz pisać.
    PS. Genialna muzyka, polecam jeszcze soundtrck z hobbita i thomasa bergensa :)
    Zaobserwowałam i liczę na rewanż
    http://ksiazkowo-recenzje-i-teksty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Co do pisania - potrzebuję czasu na dłuższe teksty, ale pierwsza część opowiadania powinna ukazać się niebawem. Liczę na wyrozumiałość, nie mam na to za wiele czasu :'(
      Cieszę się, że muzyka się podoba, bałam się, że jest po prostu ignorowana. Chętnie odwiedzę twój blog z recenzjami.

      Usuń
  2. Jak tekst jest krótki, to czytelnik zawyczaj chce więcje.. tak jak ja! czekam na kolejny pościk :)
    Obserwuję (jeśli spodoba Ci się mój blog, również go zaobserwuj,sprawi mi to wielką radość)
    http://unnormall.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezmiernie się cieszę :3 Ostro pracuję nad dłuższym tekstem, ale wiesz jak to jest. Chętnie wpadnę na bloga.

      Usuń
  3. Jak to mówią: jak trzeba się uczyć, to nagle okazuje się, że dawno pokoju się nie sprzątało. I tak właśnie sobie siedzę nad swoim rozdziałem, i tak mi się nie chce, i tak szukam innego zajęcia... Przeglądając komentarze, znalazłam gdzieś twój. Zapomniałam nawet, że czytałam, szczerze przyznam.
    To, co już powiedzieli, powtórzę: lekko, zgrabnie, pięknie. O treści wiele powiedzieć nie można, bo i owej na razie nie ma, ale liczę, że już niedługo będzie mi dane trochę ponarzekać :).

    Wiesz, chyba wrzucę cię do linków. Tak, tak, tak zrobię.

    Może trochę za wcześnie, ale i tak zapraszam do siebie na rozdział, który się już od dwóch miesięcy pisze. Właśnie go kończę i niedługo powinien pojawić się na Czerwonym Piachu.

    Pozdrawiam serdecznie i czekam na kolejną część tej opowieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, to dla mnie duże wyróżnienie. Co do dłuższego rozdziału, już od tygodnia czy dwóch leży w szufladzie, ale wciąż wydaje mi się zbyt... zły, beznadziejny i nudny, by go dodać. Wiem, że wygląda to tak, jakbym zostawiła blog na pastwę zapomnienia, ale ja naprawdę nie umiem zmusić się do publikacji. Po raz pierwszy ukazałabym coś dłuższego, a wiąże się z tym wielkie ryzyko i jeszcze większy strach. Krótkie fragmenty łatwo napisać, ale jeśli chodzi o prawdziwe opowiadanie... Sprawić by wszystko było spójne, idealne i ciekawe jest sprawą trudną, zwłaszcza dla mnie, bo ja z pisaniem (trochę bardziej niż mniej na poważnie) zaczynam. Boję się - tak przyznaję się bez bicia - że rozczaruję czytelników banalnym stylem i banalną historią. Jestem w kropce, więc na razie nic się nie ukazuje. Przepraszam i błagam o wybaczenie. Niemniej jednak dziękuję za szansę pokazania bloga szerszej publiczności, a teraz wybacz, idę wypłakać w poduszkę, jak bardzo nieudolny jest mój tekst. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Nie uważam się za guru w tych sprawach, absolutnie. Ale parę osób mnie czyta, więc chyba tym paru podoba się to, co piszę (chyba że to jakaś grubsza intryga i ktoś oferuje im coś w zamian :D). I powiem ci całkiem szczerze, że dopóki piszę, wszystko jest w porządku. A jak przychodzi o publikacji, to cholera by to...
      Chodzi o to, że w momencie, w którym musisz pokazać coś, co stworzyłaś, komuś innemu, nagle zaczynasz sobie wmawiać, że "a może się nie spodoba", "a może jest za słabe", a może coś tam.
      Fakt faktem - bywa tak, że pokażemy coś zbyt wcześnie, w chwili autozachwytu, czego należy się raczej wystrzegać. Zważ na to, że jest mnóstwo młodych autorów, którzy publikują coś bez chociażby jednej poprawki - a potem przychodzi rzeczywistość.
      Jeśli w tekście nie ma błędów jako takich (gramatyka, interpunkcja i -broń Bóg - ortografia), to warto pokazać tekst jednej osobie, która lubi czytać to co ty i powie ci szczerze, co sądzi.
      Ja do pewnego razu miałam trzy bety, w tej chwili jedna nie ma czasu, ale dwie nadal mi zostały. Chodzi o to, że nie muszę sama ślęczeć nad poprawkami do nocy, ponieważ one na świeżo zauważą większość błędów.
      A jeśli zdarzy się tak, że coś przeoczymy, cóż, zawsze jest czytelnik, którego absolutnie nie zawodzisz, tylko któremu udowadniasz, że także jesteś człowiekiem. Ty czujesz się lepiej, bo ktoś cię zrozumiał, a czytelnikowi jest lepiej, bo mógł wtrącić cząstkę siebie. Nic strasznego.

      Kończąc ten wywód, powiem ci, że kiedyś myślałam, iż jestem w stanie samotnie wypracować ideał, siedząc nad tekstami i czytając po raz setny (i to nie jest wyolbrzymienie, naprawdę potrafiłam tyle razy czytać swoje wypociny).
      Miło jest oczywiście, gdy ktoś cię tylko chwali, ale czasem krytyka też jest potrzebna. Jeśli sama poprawiasz błędy, potrafisz się zamotać we własnych myślach i koniec końców nie wiesz, co było właściwe, co nie, i czego należy się wystrzegać w przyszłości. Więc zamiast się męczyć, daj to zrobić za siebie czytelnikowi. On, jakimś dziwnym cudem, lubi czytać nawet niedoskonałości. Lubi wiedzieć, że może z tobą porozmawiać, że jesteś człowiekiem takim samym jak on.

      Tyle ode mnie. I nie płakać. A jak już to nad ważniejszymi rzeczami. Że głód, że wojny. A nie że życie jest złe. Jest i nikt tego nie zmieni.
      I dawaj ten tekst, bo już mam ochotę go przeczytać :D.

      Usuń
    3. Dziękuję ci. Nie masz pojęcia jak wiele dla mnie znaczy to, co napisałaś. I masz rację, notabene jak zwykle. Dziś biorę się za tekst i chociażby noc zrównała się z dniem, poprawię go!

      Usuń

Przyjacielu! Pamiętaj, że słowa tną głębiej niż noże!